Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
Turystyka trudnego dziedzictwa: przypadek Africatown
po odnalezieniu wraku ostatniego statku niewolniczego
Clotilda
Elżbieta Binczycka-Gacek
[email protected]
Uniwersytet Jagielloński
Wydział Studiów Międzynarodowych i Politycznych
https://orcid.org/0000-0003-1443-2907
Abstrakt
Artykuł dotyczy problematyki turystyki trudnego dziedzictwa w Africatown, Alabamie, gdzie
w 2019 roku odkryto wrak ostatniego statku niewolniczego, Clotilda, w którym żyją potomkowie
osób przywiezionych w 1860 roku na tym statku. Jest to przypadek in statu nascendi – wrak
odkryty został stosunkowo niedawno, miejsce to nie stało się jeszcze celem masowej turystyki.
Zainteresowanie Clotildą wzrosło dzięki publikacjom i filmom dokumentalnym, które w dużej
mierze kształtują dziś narrację o jej dziedzictwie. Problemem, z którym w najbliższych latach
zmierzy się społeczność Africatown jest ryzyko zawłaszczenia go przez osoby niebędące jego
spadkobiercami oraz turystyka for-profit, w wyniku której lokalna społeczność borykająca się
obecnie z negatywnymi skutkami ekspansji ciężkiego przemysłu na obrzeżach miasta i biedą
może zostać wykluczona z narracji dotyczącej ich przodków. Celem artykułu jest także wstępne
zmapowanie sposobów, w jakie potomkowie Afrykanów z Clotildy usiłują chronić swoje
dziedzictwo oraz uporządkowanie dyskusji toczącej się od wielu lat wokół inicjatyw sprzyjających
zrównoważonej turystyce w tym rejonie.
Słowa kluczowe: trudne dziedzictwo, turystyka kulturowa, Africatown, niewolnictwo
Wprowadzenie
Przedmiotem niniejszego artykułu jest problem turystyki trudnego dziedzictwa
niewolnictwa w Africatown w Alabamie (USA), gdzie w wodach pobliskiej Mobile River
odnaleziono w 2019 roku wrak ostatniego statku niewolniczego, Clotilda. Terminu
„trudne dziedzictwo”, które jest tu przedmiotem badań w ramach turystyki kulturowej,
używam zgodnie z definicją, którą proponują Sabina Owsianowska i Magdalena
Banaszkiewicz, pisząc, iż „jest to spuścizna, której wolelibyśmy – jako ludzkość, jako
konkretna grupa i jako jednostki – nie dziedziczyć po przodkach i wymazać z pamięci,
[…] spadek, z którym dobrowolnie nikt nie chce się identyfikować, ale który narzuca
na żyjących niezbywalny obowiązek uobecniania go w teraźniejszości i zachowywania
na przyszłość. Powinność ta jest hołdem złożonym ofiarom i ostrzeżeniem dla
kolejnych pokoleń” [Owsianowska, Banaszkiewicz 2015, s. 11]. Dziedzictwo
transatlantyckiego handlu niewolnikami w pełni wpisuje się w tę definicję, a przypadek
Clotildy jest w jego kontekście o tyle wyjątkowy, iż istnieje konkretna grupa osób
będąca bezpośrednimi spadkobiercami tego dziedzictwa, z której część do dziś mieszka
w Africatown. Ważną perspektywę dla niniejszej analizy stanowią spostrzeżenia
172
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
Sharon MacDonald, która omawia różnorodność podejść do dziedzictwa i jego rolę
w społeczeństwie, zwracając uwagę na istnienie zapotrzebowania na uwzględnienie
trudnego dziedzictwa w narracji narodowej [MacDonald 2009]. W przypadku
Africatown zapotrzebowanie to zostało widocznie zwiększone w momencie wyłowienia
wraku Clotildy, o czym także będzie mowa poniżej. Gregory Ashworth i John
E. Tunbridge wskazują na istnienie dysonansu dziedzictwa, co oznacza, że pewne
aspekty dziedzictwa są celebrowane, podczas gdy inne są celowo pomijane lub
ignorowane, co również ma zastosowanie w kontekście Africatown [Asworth,
Tunbridge 1996], w przypadkach, gdy celebruje się afrykańskie dziedzictwo w Mobile
z pominięciem niewygodnych pytań o to, jak Afrykanie znaleźli się w USA. W tym
miejscu dodać należy, iż jest to przypadek in statu nascendi – mimo starań lokalnej
społeczności podejmowanych już od lat 70. XX wieku, Africatown nie stało się do tej
pory obiektem turystyki. Zintegrowane podejście do turystyki trudnego dziedzictwa,
z uwzględnieniem zarówno potrzeby społeczności lokalnej, jak i turystów [Mikos
v. Rohrscheidt 2021] nie ma tu jeszcze zastosowania – na obecnym etapie dziedzictwo
to jest dopiero przedmiotem dyskusji wśród lokalnych grup o wyraźnie sprzecznych
interesach, a Africatown nie jest odwiedzane przez turystów. Odkrycie materialnego
dowodu jego trudnej i fascynującej historii, jakim jest jeden z najlepiej zachowanych
wraków statku niewolniczego na świecie dopiero przyczynia się do zmiany tej sytuacji,
z którą hrabstwo, stan i lokalna społeczność będą musieli się wkrótce zmierzyć.
Dyskusja o tym, o czyje materialne i niematerialne dziedzictwo chodzi, kto może
o nim mówić, kto tak naprawdę jest jego spadkobiercą, i w końcu: kto i w jaki sposób
może czerpać zyski z powiązanej z nim turystyki, według pytań stawianych przez
Stuarta Halla [Hall 2004], ma swoje korzenie bezpośrednio w wydarzeniach, które
miały miejsce w 1860 roku oraz ich następstwach. Na zainteresowanie dziedzictwem
Clotildy, które doprowadziło do odnalezienia jej wraku wpłynęły liczne publikacje
książkowe oraz prasowe; dla podtrzymania tego zainteresowania nie bez znaczenia
stały się też dwa filmy dokumentalne wyprodukowane przez Netflix [2022] i National
Geographic [2022] oraz kolejne publikacje, które kształtują narrację o nim i wpływają
na zainteresowanie potencjalnych turystów.
Problemem, z którym w najbliższych latach zmierzy się społeczność Africatown
jest ryzyko zawłaszczenia trudnego dziedzictwa niewolnictwa przez osoby niebędące
jego spadkobiercami oraz turystyka for-profit, w wyniku której lokalna społeczność
Africatown (borykająca się z takimi problemami jak: bieda, wykluczenie oraz
173
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
negatywne skutki ekspansji ciężkiego przemysłu na obrzeżach miasta) może zostać
wykluczona z narracji dotyczącej ich przodków. „To, w jaki sposób owa narracja jest
kreowana z jednej strony stanowi odzwierciedlenie ich aktualnego stosunku do tak
trudnego dziedzictwa, z drugiej zaś wpływa na to, jak jest ono odbierane i zapamiętane
przez turystów” [Górny, Górna 2019, s. 80] – piszą Krzysztof Górny i Ada Górna
w swoim artykule dotyczącym turystyki niewolnictwa w Afryce Zachodniej, odnosząc
się do przykładu, w którym potomkowie ofiar (Afrykanie) opowiadają potomkom
oprawców (Europejczykom) o łączącej ich przeszłości. W przypadku Africatown może
mieć miejsce zbliżona sytuacja, w której te dwie grupy reprezentują biali i czarni
Amerykanie, nie wiadomo jednak, kto będzie w tej sytuacji narratorem.
W moim artykule, na podstawie kwerendy bibliotecznej oraz analizy filmów
dokumentalnych, postaram się pokazać na przykładzie Africatown, iż produkcja
wiedzy związana z dziedzictwem afroamerykańskim uwikłana jest mocno w trwającą
do teraz historię rasizmu i dyskryminacji, a odkrycia archeologiczne takie jak
zlokalizowanie wraku Clotildy są istotne z punktu widzenia konkretnych interesów
społecznych i politycznych – nie tylko lokalnych, ale także krajowych
i międzynarodowych [McDavid 2009, s. 218]. Celem artykułu jest także wstępne
zmapowanie sposobów, w jakie potomkowie niewolników z Clotildy usiłują chronić
swoje dziedzictwo oraz uporządkowanie dyskusji toczącej się od wielu lat wokół
inicjatyw sprzyjających zrównoważonej, a więc dążącej do „znalezienia kompromisu
między prawami rynku i chęcią zarobku a ocaleniem przed bezpowrotnym
zniszczeniem i przekształceniem walorów, które stanowią rdzeń turystycznych
produktów” [Owsianowska, Banaszkiewicz 2015, s. 15], turystyce w Africatown.
Kluczową metodą badawczą dla niniejszego artykułu była analiza filmów
dokumentalnych oraz kwerenda biblioteczna przeprowadzona w Auburn Avenue
Research Library w Atlancie, gdzie przeprowadziłam wstępne mapowanie miejsc
związanych z trudnym dziedzictwem transatlantyckiego handlu niewolnikami na
południu USA. W trakcie kwerendy zastosowałam zarówno przeszukiwanie katalogów
online, jak i bezpośrednie korzystanie z zasobów bibliotecznych na miejscu. Ważnym
elementem była tu selekcja najbardziej wartościowych źródeł oraz analiza krytyczna
zgromadzonych materiałów.
Filmy dokumentalne analizowane na potrzeby niniejszego artykułu (w tym
zwłaszcza Descendant dostępny dla platformie Netflix), podobnie jak książka Zory
Neale Hurston Barraccoon nie są tu traktowane wyłącznie jako forma wzbogacenia
174
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
treści artykułu o wizualne i multimedialne źródła wiedzy na temat Africatown oraz
historii niewolników z Clotildy, ale jako teksty „dziedzictwotwórcze”, za których
sprawą tworzona jest narracja dotycząca dziedzictwa Clotildy. Narracja ta dostępna
jest szerokiemu gronu odbiorców, także poza USA i jest narracją legitymizowaną przez
potomków Clotildy.
Choć głównym źródłem informacji była literatura i materiały filmowe, to artykuł
ten jest również elementem prowadzonych w Africatown badań terenowych.
Historia Africatown i narracje o pasażerach Clotildy i ich potomkach
Choć federalny zakaz transatlantyckiego handlu niewolnikami wszedł w życie
w 1808 roku, nielegalny proceder przywożenia zniewolonych Afrykanów do Ameryki
trwał jeszcze przez kolejne pół wieku. W marcu 1860 roku Clotilda, której kapitanem
był William Foster (1825-1901), a właścicielem i konstruktorem miejscowy właściciel
ziemski i handlarz ludźmi Timothy Meaher (1812-1892), wyruszyła z Mobile Bay
w Alabamie do wybrzeża Afryki Zachodniej, w celu pozyskania tam niewolników.
Mówi się, iż wyprawa ta była wynikiem zakładu, przy pomocy którego Meaher pragnął
udowodnić, że będzie w stanie przemycić do Mobile zniewolonych Afrykanów. Zora
Neale Hurston (1891-1960) w przedmowie do swojej książki stwierdziła: „Marzeniem
Meahera było posiadanie ziemi i wzbogacenie się oraz wykorzystanie do tego
niewolniczej siły roboczej. Wierzył, że to jego przyrodzone prawo”, dodając, że
w wyniku swojego działania Foster i Meaher zostali wprawdzie oskarżeni o piractwo,
jednak nigdy nie zostali za nie skazani [Hurston 2018], mimo iż teoretycznie William
Foster za swoje czyny zgodnie z The Piracy Act z 1820 roku mógłby zostać nawet
powieszony. Timothy Meaher został aresztowany, ale zwolniono go z aresztu z braku
dowodów – statek był już wtedy zatopiony. Foster został zmuszony do zapłacenia
grzywny w wysokości 1 tys. USD za niezapłacone cło od importu.
Ostatecznie do Mobile przypłynęło na pokładzie Clotildy 110 Afrykanów,
z których Foster wraz z Meaherem większość osobiście zniewolili, zaś pozostałych
sprzedali – w sumie 76 osób podzielono między Williama Fostera, Timothy’ego
Meahera i jego dwóch braci. Aby ukryć dowody handlu ludźmi i łamania prawa, Foster
spalił Clotildę, której szczątki pozostały nieodnalezione aż do maja 2019 roku.
Cytowany powyżej Barracoon to książka napisana w oparciu o wywiady, które
Hurston, będąca nie tylko pisarką, ale także antropolożką i folklorystką, uczennicą
Franza Boasa (1858-1942), przeprowadziła w 1927 roku z Oluale Kossolą (1841-1935),
175
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
ostatnim z byłych niewolników ocalałych z Clotildy. Kossola, znany również jako
Cudjoe Lewis, został przewieziony do Ameryki w wieku dziewiętnastu lat.
W wywiadach opowiadał Hurston o swoim pojmaniu i horrorze Przeprawy Środkowej,
pięciu latach zniewolenia i życiu po emancypacji w utworzonym przez ocalałych
z Clotildy, „African Town”. Rękopis książki, ukończony już w 1931 roku nie został
opublikowany na życia Hurston, choć pewne zainteresowanie nim wykazało
wydawnictwo Viking Press. Ostatecznie publikacja nie doszła do skutku, ponieważ
jednym z żądań wydawcy miała być zmiana wernakularnego języka Kossoli, obszernie
cytowanego w tekście, na co Hurston nie wyraziła zgody, pragnąć zachować
wypowiedzi swojego rozmówcy w pierwotnym kształcie. Niektórzy badacze spekulują
także, że rękopis Hurston został odrzucony, ponieważ nie pasował do utartej
tymczasem formy „slave narratives”, które często opowiadają o heroicznych próbach
uwolnienia się i poruszają wątki abolicjonistyczne [Hurston 2018, s. 9]. Ostatecznie
Barracoon wydano po raz pierwszy dopiero kilka lat temu, w 2018 roku, a jego
publikacja mocno wpłynęła na zwiększenie wysiłków związanych z próbami
odnalezienia wraku Clotildy. Z posłowia autorstwa Debory G. Plant dowiadujemy się,
iż Hurston spotykała się z Kossolą jeszcze zanim zaczęła pracę nad książką. W 1927
roku Franz Boas i Carter G. Woodson (1875-1950) wysłali Hurston do Mobile, aby
zebrała historię Kossoli, którą ta następnie wykorzystała w artykule dla „Journal
of Negro History”. Hurston nie była przy tym pierwszą osobą, która przeprowadziła
wywiad z Cudjoe Lewisem. Jej rówieśnik Arthur Huff Fauset (1899-1983) zrobił to
w 1925 roku, zaś pisarka Emma Langston Roche (1878-1945) dekadę wcześniej1.
Okoliczności powstania Barracoon są przy tym jeszcze bardziej skomplikowane, na co
zwróciła uwagę amerykańska badaczka Hannah Durkin, pisząc: „Podczas pracy
z Kossolą Hurston zbierała dane na temat czarnych kultur Południa Stanów
Zjednoczonych dla zamożnej białej mecenas Charlotte Osgood Mason, a jej umowa
o pracę wymagała od niej «przedstawienia» Mason «wszystkich wspomnianych
informacji, danych, transkrypcji muzyki itp. które uzyskała». W ten sposób Hurston
nie miała rzeczywistego «prawa własności» do swoich materiałów z badań terenowych.
Mason odmówiła Hurston […] sfinansowania jej studiów doktoranckich, co stanowi
1Wiele lat później pojawiły się nawet spekulacje środowiska naukowego dotyczące zapożyczeń, a nawet
plagiatu z tekstu Roche, do których odnosi się w posłowiu do Barracoon Debora G. Plant. Tekst Roche
będącej artystką i pisarką, a równocześnie spadkobierczynią jednej z prominentnych białych rodzin
mieszkających w okolicy, ukazał się drukiem w tomie Historic Sketches of the South [Roche 1914].
W 2021 r., na fali rosnącego zainteresowania wrakiem, części dotyczące Clotildy wydano osobno jako
The Last Voyage of the Clotilda, the True Story of the Last Slave Ship Voyage (1914).
176
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
przykład jej podrzędnej pozycji: została zatrudniona jako kolekcjonerka, a nie
interpretatorka kultury Afroamerykanów” [Durkin 2017, s. 4]2.
W kontekście tematyki niniejszego artykułu zacytowany powyżej fragment
z tekstu Durkin wydaje się niezwykle istotny, ponieważ dowodzi, iż dyskusja o tym,
czyje jest dziedzictwo Clotildy, nie zaczęło się wraz z odnalezieniem jej wraku w 2019
roku, ale trwa od samego początku opisywanych tutaj wydarzeń. Zwraca na to uwagę
także Deborah G. Plant w posłowiu do Barracoon, gdzie czytamy: „Charlotte Mason
uważała się nie tylko za patronkę czarnych pisarzy i artystów, ale także za strażniczkę
czarnego folkloru. Uważała, że jej obowiązkiem jest chronić go przed tymi białymi,
którzy «nie mając ciekawszych rzeczy do zbadania między sobą», chwytali «w każdym
kierunku materiał, który z mocy prawa należy całkowicie do innej rasy” [Hurston 2018,
s. 14]. Podążając za sugestiami Mason i Alaina Locke’a [Boyd 2004], Hurston poradziła
Kossoli i jego rodzinie, „aby unikali rozmów z innymi kolekcjonerami czarnego
folkloru” [Hurston 2018, s. 15].
Od czasu publikacji Barracoon ukazało się stosunkowo dużo artykułów i książek
dotyczących zarówno wydarzeń związanych z Clotildą, jak i późniejszego kształtowania
się społeczności Africatown. O tym, że literatura i film mogą kształtować
doświadczenie turystyczne i przyciągać turystów, pisali m.in. John Urry [1990], Sue
Beeton [2005] oraz Rita Baleiro i Sílvia Quinteiro [2018]. Okoliczności te dotyczą
również Africatown, dlatego w tym miejscu warto omówić najważniejsze teksty, które
przyczyniły się do wzrostu zainteresowania tym tematem. W dużym stopniu kształtują
one bowiem myślenie o dziedzictwie Clotildy i wzbudzają zainteresowanie Africatown
jako miejscem historycznym, silnie i widocznie związanym z historią
transatlantyckiego handlu niewolnikami. Z racji swojej unikatowości może stać się ono
przedmiotem zainteresowania nie tylko badaczy, ale także turystów.
Sylviane Anna Diouf w swojej książce Dreams of Africa in Alabama: The Slave
Ship Clotilda and the Story of the Last Africans Brought to America [2007] skupia się
na losach przywiezionych do Mobile Afrykanów po wojnie secesyjnej, szczególnie
uważnie przyglądając się zachodnioafrykańskiemu dziedzictwu kulturowemu tej
grupy. Wydana rok później praca Natalie S. Robertson The Slave Ship Clotilda and the
Making of AfricaTown, USA: Spirit of Our Ancestors [2008] jest wynikiem w sumie
piętnastu lat badań terenowych prowadzonych przez autorkę na terenie Beninu,
2Wszystkie cytowane teksty, zostały przetłumaczone przeze mnie z języka angielskiego z zachowaniem
najwyższej staranności.
177
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
Nigerii. Badania naukowe, które doprowadziły do publikacji jej książki, zaczęła już
w trakcie studiów doktorskich, które zakończyła dysertacją „The African Ancestry
of the Founders of Africatown, Alabama”, za którą otrzymała CIC-Andrew W. Mellon
Dissertation-year Award. Jej karierę naukową i dokonania w dziedzinie popularyzacji
wiedzy o afrykańskim dziedzictwie Africatown można prześledzić na jej stronie
internetowej Coltilda Crime [2023]. Robertson nie tylko uczestniczyła
w konferencjach i sympozjach naukowych poświęconych dziedzictwu Clotildy, ale
także była gościnią wielu podcastów i programów.
W ciągu ostatnich dziesięciu lat na temat Clotildy i Africatown ukazało się jeszcze
wiele innych, pomniejszych publikacji takich jak np. The Schooner Carried Illegal
Cargo: The story of the slave ship Clotilda and the 110 slaves on board to America
Sonii Simmons [2021] skierowana do ósmoklasistów. Z punktu widzenia
kształtowania się dyskursu o dziedzictwie Clotildy istotna jest publikacja zbiorowa
Clotilda: The History and Archaeology of the Last Slave Ship [Delgado i in. 2023]
dokumentująca archeologiczne badania terenowe i morskie badania historyczne, które
doprowadziły do odnalezienia i identyfikacji wraku. Zainteresowanie Clotildą nie
słabnie: na 2024 rok wydawnictwo Amistadt zaplanowało publikację The Survivors
of the Clotilda: The Lost Stories of the Last Captives of the American Slave Trade,
której autorką jest amerykańska badaczka Hannah Durkin. Szczególnie istotną
z punktu widzenia tematyki niniejszego artykułu pozycją książkową dotyczącą statku
Clotilda i Africatown jest praca dziennikarza Nicka Tabora Africatown: America’s
Last Slave Ship and the Community It Created [2023].
Wszystkie powyższe publikacje przyczyniły się do wzrastającego zainteresowania
tym miejscem. Z punktu widzenia problematyki turystyki ostatnia z tych pozycji, mimo
iż nie napisana przez naukowca, okazuje się najbardziej wartościowa. Autor, zdając
sobie sprawę z politycznego uwikłania historii i dziedzictwa, którymi interesuje się
w swojej publikacji, napisał: „Książka ta miała na celu […] prześledzenie rozwoju
historii [Clotildy], aby pokazać, jak służyła ona różnym interesom w różnych czasach.
Toby Green napisał, że wszystkie «źródła» dotyczące przeszłości reprezentują projekty
polityczne i mam nadzieję, że ta książka pokazała, jak ta zasada może działać
w praktyce” [Tabor 2023, s. 290].
Podobny nacisk, właśnie na uwikłanie: w politykę lokalną, stanową i państwową,
a także kwestie związane z rasizmem, dyskryminacją, wykluczeniem, biedą,
nierównowagą sił, kładzie także film dokumentalny Descendant w reżyserii Margaret
178
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
Brown3, który miał swoją premierę na Festiwalu w Sundance w styczniu 2022 roku,
gdzie otrzymał US Documentary Special Jury Award: Creative Vision i trzy nagrody
Critics’ Choice Documentary Awards: za najlepszy film dokumentalny, najlepszy
dokument historyczny i za najlepszą reżyserię4. Do Descendant trafiły także
archiwalne materiały filmowe i dźwiękowe, wywiady z Cudjo Lewisem,
przeprowadzone przez Zorę Neale Hurston, z których korzystała ona, pisząc
Barracoon. Jej książka natomiast ukazała się drukiem tuż po tym, jak Brown
rozpoczęła zdjęcia do filmu5.
Descendat nie tylko opisuje poszukiwania i odnalezienie wraku, ale także oddaje
głos członkom lokalnej społeczności, w tym potomkom osób przywiezionych na
pokładzie Clotildy. W filmie wypowiadają się badacze i historycy, archeolodzy,
płetwonurkowie, liderzy lokalnej społeczności, mieszkańcy, aktywiści na rzecz
środowiska naturalnego, przedstawiciele instytucji związanych z dziedzictwem
afroamerykańskim takich jak oddział Smithsonian Musem – wszyscy oni reprezentują
istotne grupy interesów związane z dziedzictwem Clotildy.
Wyprodukowany dokument National Geographic Clotilda: The Last American
Slave Ship [2022] podkreśla, że Clotilda to jedyny zachowany w całości statek
niewolniczy. Do udziału w zdjęciach i w eksploracji wraku National Geographic także
zaprosiło potomków Afrykanów przywiezionych na pokładzie Clotildy, którzy od
początku portretowani są jako bardzo ważni bohaterowie tej narracji. W filmie
występują także archeolodzy, którzy pracują nad zabezpieczeniem wraku
i mapowaniem go z użyciem kamer i sonarów oraz badacze i muzealnicy, m.in.
Sylwiane Diouf, Natalie Robertson czy Mary Elliot z National Museum of African
American History and Culture.
Dziedzictwo Africatown
Wyjątkowe w skali światowej materialne i niematerialne dziedzictwo Clotildy jest
istotne dla wielu grup społecznych i politycznych. Przez cały okres trwania
transatlantyckiego handlu niewolnikami ponad 12 tys. statków niewolniczych odbyło
3 Brown sama pochodzi z Mobile w Alabamie i zainteresowała się Africatown podczas pracy nad swoim
wcześniejszym filmem The Order of Myths [2008], w którym opowiada o segregacji rasowej podczas
obchodów Mardi Gras w Mobile.
4 Descendant otrzymał także wiele innych nagród, a pod koniec roku trafił nawet na krótką listę filmów
nominowanych do Nagród Akademii.
5 Archiwalne materiały filmowe i dźwiękowe, wywiady z ostatnim przeżywcem, Cudjo Lewisem,
przeprowadzone przez Hurston także trafiły do filmu Brown.
179
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
ponad 40 tys. podróży z Afryki do Nowego Świata, jednak archeologicznie
udokumentowanych jest tylko kilka wraków, z których Clotilda najlepiej zachowana.
Jest przy tym także jednym statkiem odnalezionym u wybrzeży USA.
Po zniesieniu niewolnictwa Kossola podjął się rozmowy z Timothym Meaherem
w sprawie przyszłych losów Afrykanów, którzy ponad wszystko pragnęli wrócić do
domu. Gdy to okazało się niemożliwe Lewis zapytał Meahera o możliwość otrzymania
od niego ziemi i tu także spotkał się z odmową6. Kossola i pozostali Afrykanie najpierw
dzierżawili więc ziemię, dopóki nie kupili jej od Meaherów i innych właścicieli.
Africatown powstało w 1866 roku na działkach, które udało się im wykupić i na tle
innych miejscowości założonych w tamtym czasie przez wyzwolonych Czarnych
wyróżniało się przynależnością etniczną jego mieszkańców. „Africatown było
deklaracją tego, kim są i było schronieniem przed supremacją białych i ostracyzmem
czarnych Amerykanów. Więzi stworzone przez Afrykanów w barracconach, na
statkach i w niewoli były źródłem ich przetrwania i odporności, a także fundamentem
ich społeczności” [Diouf 2007, s. 206].
Część działek, na których znajduje się obecnie Africatown, z czasem przeszła
w ręce władz stanowych i jest dzierżawiona bądź została sprzedana do użytku
przemysłowego. Wątek ten zostaje podjęty krótko w Descendant, gdzie dzisiejsi liderzy
społeczności i aktywiści na rzecz środowiska naturalnego usiłują prześledzić
historyczne akta własności ziemi, aby zrozumieć, jak znalazła się ona w rękach
obecnych właścicieli.
Africatown nosiło kiedyś nazwę Magazine Town, zaś obecnie jego oficjalna
nazwa, nadana przez hrabstwo Mobile i Birmingham Railroad to Plateau, Alabama.
Podobnie jak w przypadku samego kształtu miejscowości, przez środek której
przebiega droga szybkiego ruchu i która ze wszystkich stron otoczona jest przez
obszary wysoko uprzemysłowione – to właściciele większości gruntów oraz hrabstwo
mają tu decydujące zdanie. Miejscowość ta jest współcześnie domem dla osób
spokrewnionych z założycielami, innych, których przodkowie osiedlili się tam dawno
temu oraz tych, którzy nie mają XIX-wiecznych korzeni w tej społeczności. Wielu
potomków Afrykanów z Clotildy wyjechało do Prichard, Mobile, Cincinnati, Nowego
Jorku, Detroit, Kalifornii, a nawet Korei, ale niektóre rodziny wciąż mieszkają na
6 „Głupcze, myślisz, że dam ci własność na własność? Trzymałem swoich niewolników w niewoli i nie
jestem im nic winien? Nie należysz teraz do mnie, dlaczego mam ci dawać moją ziemię?” – cytuje
Meahera Kossola w Barracoon [Hurston 2018, s. 49].
180
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
ziemi, na której osiedlili się ich przodkowie po wyzwoleniu [Diouf 2007, s. 238].
Niektóre z nich liczą dziś setki potomków, inne przeciwnie – zniknęły. Oprócz
odnowionych domów założycieli zachowała się stara drewniana chata z lat 20. XX
wieku, a na małym cmentarzu kwatery pochowanych jest kilku Afrykanów,
Afroamerykanów i ich dzieci. Niestety, firma Gulf Lumber Company usunęła ich
nagrobki, gdy w 1940 roku wybudowała tartak – podaje autorka Dreams of Africa
in Alabama [Diouf 2007, s. 238].
Dzisiejsza społeczność Africatown jest najwyżej cieniem tego, czym była kiedyś.
Domy niszczeją i są w złym stanie, pogłębia się uprzemysłowienie na jego obrzeżach.
Odnalezienie wraku Clotildy może zmienić tę sytuację, jednak mówiąc o dziedzictwie
kulturowym Africatown, należy wziąć pod uwagę, iż także jest to przedmiot
zainteresowania różnych, mieszających się grup interesów. Pierwszą i z wielu
względów najważniejszą, a przy tym paradoksalnie najbardziej marginalizowaną
grupą są bezpośredni potomkowie Afrykanów uprowadzonych przez Williama Fostera,
którzy zostali przywiezieni do Alabamy na pokładzie Clotildy. Drugą szerszą grupą,
której dotyczy omawiana tu spuścizna, są Afroamerykanie, różne stowarzyszenia,
organizacje rządowe i pozarządowe reprezentujące ich interesy. Kolejną grupą są
mieszkańcy Mobile i Alabamy (niezależnie od koloru skory) reprezentowani przez
władze hrabstwa, władze stanowe, kolejną potomkowie Meaherów – rodziny
plantatorów, dla których posiadanie niewolników jest częścią niechlubnej historii
i którzy do dziś pozostają wpływowymi inwestorami i posiadaczami ziemskimi
w regionie. Kolejna grupa interesów to abstrakcyjnie pojęty naród amerykański („We,
the people”), współdzielący brzemię trudnego dziedzictwa transatlantyckiego handlu
niewolnikami.
W niniejszym artykule obiektem zainteresowania uczyniono przede wszystkim
pierwszą z tych grup oraz jej walkę o utrzymanie władzy nad własną historią. Jak pisze
Sylviane A. Diouf. w swojej książce: „Trzymając się z dala od swoich sąsiadów,
zorientowani na swoje ojczyzny, młodzi Afrykanie budowali przyszłość dla siebie
i swoich potomków zakorzenionych w ziemi Alabamy. Chcąc, a czasem nie chcąc, stali
się integralną częścią historii Afroamerykanów i Południa. Byli zmuszani do pracy na
rzecz Konfederacji, odkładali pieniądze w Banku Freedmana, głosowali
w decydujących wyborach i byli dobrze zaznajomieni z wymiarem sprawiedliwości. Ich
dziedzictwo przetrwało. Tysiące ich potomków mieszka obecnie w całym kraju, ale
wiedzą, że African Town, obecnie nazywane Africatown, jest ich domem. Wielu z nich,
181
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
w piątym pokoleniu, nadal mieszka na ziemi, którą ich przodkowie kupili
i zagospodarowali, a ich solidne domy zastąpiły drewniane domy założycieli. Ale to, co
się nie zmieniło, to ich poczucie «inności» i determinacja w zachowaniu osobliwego
dziedzictwa. Poza statystykami dotyczącymi liczby osób deportowanych z Afryki, które
mają znaczenie, ważniejsi są mężczyźni, kobiety i dzieci, których reprezentują. Historia
tych, którzy przybyli na Clotildę, opowiada o życiu i doświadczeniach w Afryce
i Ameryce wybranej grupy młodych ludzi o różnym pochodzeniu kulturowym, którzy
znaleźli się w strasznej sytuacji i połączyli siły, aby przetrwać na własnych warunkach”
[Diouf 2007, s. 238].
Na dziedzictwo Africatown składa się nie tylko wrak Clotildy oraz pozostałości
historycznego i zabudowa dzisiejszego Africatown, ale także afrykańskie dziedzictwo
niematerialne, o którym piszą w swoich książkach Diouf i Robertson. Pierwsza z nich
zajmuje się m.in. kruchymi relacjami pomiędzy przywiezionymi na Clotildzie
Afrykanami a czarną społecznością Mobile będącą potomkami niewolników
przywiezionych do Alabamy dużo wcześniej. Diouf zwraca uwagę na różnice, które
dzielą społeczność Africatown od społeczności takich jak Boni, Saramaka i Djuka
z Gujany Francuskiej i Surinamu, czy Maroons z Jamajki lub Kolumbii. Wymienionym
przez nią enklawom również udało się zachować dużą część afrykańskiego dziedzictwa,
jednak były to społeczności duże i odizolowane, podczas gdy Africatown to społeczność
mała i od początku blisko otoczona przez większe społeczeństwo. Jej członkowie
codziennie wchodzili w interakcje z innymi (czarnymi i białymi) Amerykanami,
w związku z czym Diouf stawia tezę, że jej przetrwanie zależało od tego, aby miasto nie
było jednak „zbyt obce”. W końcu samo utworzenie osobnej osady, jaką stało się
African Town było aktem auto-segregacji ze strony Afrykanów z Clotildy, które
Afroamerykanie bardzo łatwo mogli odczytać jako akt wrogości czy pogardy7. Od
samego początku powstania Africa Town jasne było, że grupa, o której mowa, nie
7 Nieustanna mediacja pomiędzy tożsamością afrykańską i afroamerykańską widoczna jest np. w danych
pobranych w ramach cenzusu 1870 i 1880 roku, w którym część Afrykanów z Clotildy podaje
„amerykańskie imiona”. Diouf zastanawia się w swojej książce nad uzasadnieniem tego wyboru
i dochodzi do wniosku, iż niezależnie od indywidualnych decyzji dotyczących „oficjalnego” imienia
i nazwiska w obrębie własnej społeczności Afrykanie z Clotildy funkcjonowali z użyciem swoich
afrykańskich imion i tożsamości. Rozumowanie to dobrze współgra ze strukturą funkcjonowania
tradycyjnych społeczności afrykańskich, w których poszczególne osoby funkcjonują pod różnymi
imionami w zależności od kontekstu – przed i po inicjacji, w kontekście magicznym/rytualnym bądź
w kontekście codziennym, w kontekście domowym lub w kontekście oficjalnym/ceremonialnym [por.
Diouf 2007, s. 157].
182
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
chciała stać się częścią społeczności Amerykańskiej czy afroamerykańskiej, ale
aktywnie usiłowała zachować swoją kulturową niezależność [Diouf 2007, s. 157].
Mimo zniszczenia statku i zatopienia jego wraku gotowość sprawców do dzielenia
się szczegółami wyprawy, jak i doniesienia lokalnej prasy sprawiły, że historia Clotildy
została dość dobrze udokumentowana jeszcze na przełomie XIX i XX wieku. Wśród
dokumentów zachował się m.in. dziennik pokładowy kapitana Williama Fostera,
z którego dowiadujemy się, że był zaskoczony przepychem Dahomeju, w którym kupił
zniewolone tam wcześniej osoby, zapłaciwszy po 100 USD za jedną. Historia Clotildy
opowiedziana z punktu widzenia porwanych Afrykanów nie miała historycznie tyle
szczęścia. „Celem spalenia wraku było, aby nigdy go nie znaleziono i nie
udokumentowano. W ten sposób ta opowieść jest powoli wymazywana. Powoli
odchodzi w niepamięć. I o ile pamiętam, nigdy nie było jej w podręcznikach do historii”
– mówi w filmie Descendant należąca do społeczności potomków Clotildy, Vernetta
Henson [Brown 2022, 9’51’’].
Ważnymi czynnikami, które należy wziąć pod uwagę, mówiąc o zachowaniu
afrykańskiego dziedzictwa osób uprowadzonych na pokładzie Clotildy, były wstyd
i strach. „Od zawsze krążyły legendy, że to się wydarzyło i że ci ludzie byli potomkami
ludzi ze statku niewolniczego, który zatonął i spłonął. Ale nikt o tym głośno nie mówił
– ze strachu. Afrykanom przez lata mówiono: «Nie powtarzaj tej historii. Nawet nie
wspominaj o tym poza naszym domem, bo możesz zostać zabity. Możesz zostać
zlinczowany za takie oskarżenie». Mówimy tu o latach od 1860 do 1960. To sto lat
niemożności powiedzenia czegokolwiek” – stwierdza w filmie Descendant Karlos
Finley, sędzia sądu miejskiego w Mobile [Brown 2022, 10’]. Jedna z potomkiń
Charliego i Maggie Lewis, około czterdziestoletnia Joycelyn Davis, dodaje w innym
miejscu, że w dzieciństwie nigdy nie rozmawiała ze swoimi przyjaciółmi o tamtych
wydarzeniach i choć teraz jest dumna ze swojej rodzinnej historii, przyznaje, że
w czasach jej młodości uważała to za coś wstydliwego: „Kto chciałby rozmawiać o tym,
że został schwytany i przywieziony w taki sposób?” [Brown 2022, 1 h 06’]. Inni, żyjący
do dziś potomkowie przyznają, że jeśli rozmawiali z kimś na temat historii rodzinnej
to nigdy otwarcie, zawsze tylko pomiędzy sobą [Brown 2022, 13’48’’].
O podobnych doświadczeniach potomków Clotildy pisze Nick Tabor w swojej
książce Africatown, do której zgromadził znaczną ilość materiałów historycznych
i przeprowadził wiele wywiadów. Tabor wielokrotnie podaje, iż potomkowie Clotildy
w drugim i trzecim pokoleniu najczęściej czuli się skonfliktowani w związku ze swoim
183
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
trudnym dziedzictwem. Zachowały się wspomnienia Clary Evy Allen Jones,
najmłodszej córki Pollee Allena (1864-1922), która opowiada, iż w starszych klasach
dzieci potomków Clotildy były nieustannie wyróżniane ze względu na swoje
pochodzenie. „Mówili: «Idzie mały Czarny Afrykanin»” – wspomina. „Tak nas wtedy
nazywali. Często wystarczało to, by doprowadzić kogoś do płaczu” [Tabor 2023, s. 117].
Nawet wśród rodzin potomków Clotildy postawy wobec wspólnego dziedzictwa były
bardzo różne. Tabor podaje przykład Pattersona, innego potomka Pollee Allena, który
dopiero jako dorosły człowiek dowiedział się o trudnej historii swojej rodziny i uważał,
że jego matka po prostu się jej wstydziła. „Była ciemnoskóra, miała afrykańskie rysy”
– powiedział. „Czasami drażniłem się z nią i mówiłem: «Mamo, jesteś Afrykanką».
A ona mówiła: «Nie jestem Afrykanką!». I była nieugięta w tej kwestii”. Żałuje, że nie
była szczera. „Nikt w naszym domu nie posadził mnie i nie powiedział: «Chcę ci
powiedzieć, kim jesteś. Jesteś księciem Jorubów». Bardzo by mi się to spodobało”
[Tabor 2023, s. 274]. Niektórzy członkowie pokolenia, które dorastało w tych latach,
uważają teraz, że ich rodzice mogli milczeć, ponieważ czuli się zastraszani przez
Meaherów, którzy nadal posiadali więcej nieruchomości mieszkalnych w okolicy niż
ktokolwiek inny [Tabor 2023, s. 274].
Zrównoważona turystyka w Africatown – problemy
„Projekt powstrzymania upadku tej okolicy poprzez uczynienie z niej miejsca
turystyki dziedzictwa wydaje się realny, zwłaszcza teraz, gdy zidentyfikowano szczątki
Clotildy” [Tabor 2023, s. 20]. Tabor dodaje, iż Africatown ma potencjał , aby stać się
prawdziwą „Skałą Pielgrzyma” („Pilgrim’s Rock”). O silnej potrzebie posiadania
takiego historycznego miejsca podtrzymującego tożsamość mówił w 1977 roku Alex
Haley (1921-1992) autor powieści Korzenie [1976; 1982]. Pod tym względem
Afroamerykanie z Africatown to szczególna grupa – mogą z całą pewnością powiedzieć,
skąd dokładnie się wywodzą. W związku z tym Africatown ma potencjał, by
przyciągnąć tłumy, co może doprowadzić do powstania w okolicy nowych pracy,
odnowienia istniejących domów i zbudowania kolejnych, ożywienia lokalnych
biznesów i systemowej ochrony środowiska.
Obecnie Aficatown otaczają ze wszystkich stron różne rodzaje ciężkiego
przemysłu (obszar zaklasyfikowany jako obszar „Industrial Zone 2”). Wcześniej
wytwarzano płyty drukowane przeznczone do montażu podzespołów elektronicznych
(PCB), była tam także huta ołowiu i składowisko odpadów niebezpiecznych
184
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
Departamentu Obrony. Później Scott Paper Company i International Paper Company
oraz rafinerie chemiczne związane z przemysłem papierniczym i przemysłem
naftowym. „Walka o zagospodarowanie przestrzenne to walka o przeznaczenie.
A dotarcie do źródła tego, dlaczego te przedsiębiorstwa tam są, kto podjął decyzję
o wydzierżawieniu ziemi tym branżom lub sprzedaniu ich ziemi tym branżom, jest tak
samo częścią historii, jak Clotilda” – mówi w Descendant Ramsey Sprague, rodzimy
aktywista środowiskowy. W Africatown w miejscu domów, hotelu, poczty, sklepów
i dawnej stacji benzynowej wybudowano autostradę. W filmie pokazany jest rodzinny
piknik – gra orkiestra dęta, mieszkańcy Africatown rozmawiają, piją herbatę i jedzą
hot dogi, podczas gdy w tle dymią kominy, tuż za siatką przejeżdża pociąg towarowy,
a powieszona na niej tablica informuje o przebiegającym pod ziemią rurociągu.
Czterdziestoletni mieszkańcy opowiadają o swoim dzieciństwie, kiedy wiatr
przywiewał opad z papierni w okolice szkoły i szkolne boisko wyglądało jakby padał
śnieg. International Paper zamknęło swoją fabrykę w 2010 roku. W 2017 roku grupa
ponad tysiąca osób pozwała tę korporację, powołując się na lata zatruwania gleby i wód
gruntowych toksycznymi odpadami. International Paper zaprzeczył oskarżeniom, ale
zdecydował o zaproponowaniu ugody. Mówi się, że pozwani otrzymali w jej ramach
kwoty w wysokości 200 dolarów na osobę [Brown 2022, 36’54’’]. W Africatown
powszechnie uważa się, że ponadprzeciętnie wysoki odsetek chorych na raka oraz duża
zapadalność na inne choroby ma związek właśnie z bliską obecnością ciężkiego
przemysłu.
„Kompleks Scott Paper, który graniczył z Africatown, został zbudowany na ziemi,
która wcześniej należała do rodziny Meaher. Wraz z International Paper przyniósł
miejsca pracy, ale także emitował niewyobrażalne ilości zanieczyszczeń przez sześć
dekad” pisze Tabor [2023, s. 320]. Lokalni działacze na rzecz ochrony środowiska
widzą w takim umiejscowieniu przemysłu formę rasizmu środowiskowego.
Właścicielem dużej części ziemi jest stan Alabama, podczas gdy głównym
dzierżawcą ziemi należącej do Meaherów jest spółka Chippewa Lakes. „Kiedy już
zinternalizujesz fakt, że Meaherowie dzierżawią ziemię firmom, które przyczyniają się
do komplikacji zdrowotnych mieszkańców, zdumiewające jest to, że kontury
niesprawiedliwości nie zmieniły się od 1860 do 2019 roku pod względem tego, kto
komu wyrządza krzywdę; wszystko dzieli się pomiędzy potomków Meaherów
i potomków Clotildy” [Brown 2022, 36’30’’] – przyznaje w filmie Ramsey Sprague.
Skład drewna Gulf Lumber zajął większy obszar historycznej części Lewis Quaters
185
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
(miejsca zamieszkania najsłynniejszego potomka Clotildy Cudjoe Lewisa), na ziemi
wykupionej przez potomków w 1870 roku. Obecnie zlokalizowane są tam magazyny,
również w części, gdzie znajdował się wcześniej cmentarz, na którym pochowano
członków jego rodziny. Gulf Lumber należy do mera miasta Mobile, republikanina,
Sandy Stimpsona, po raz pierwszy wybranego w 2013 roku, kiedy startował
z programem skupionym na bezpieczeństwie publicznym oraz rozwoju
ekonomicznym. Zarówno wówczas, jak i w kolejnych wyborach otrzymał mandat
głosami białych wyborców – jego wynik wśród czarnej populacji pozostał jednocyfrowy
[Kirby 2013]. W swojej karierze burmistrza wielokrotnie sprzeciwiał się on
inicjatywom na rzecz ochrony środowiska oraz zaostrzeniu przepisów dotyczących
zdrowia i bezpieczeństwa, pomimo poważnych poziomów zanieczyszczenia w Mobile
[Tabor 2023, s. 248-250]. Jego administracja systematycznie ogranicza też fundusze
na sztukę i dziedzictwo, znacznie zmniejszywszy przydział finansowy dla Historic
Mobile Preservation Society, Mobile Arts Council, Mobile Opera, Mobile Symphony
Orchestra i innych lokalnych muzeów, co doprowadziło do wielu zwolnień [Tabor
2023, s. 272]. Duża ilość ziemi wokół i w Africatown należy do niego lub podległych
mu spółek. Kontekst ten odgrywa kluczową rolę w dyskusji o zachowaniu dziedzictwa
Clotildy i Africatown oraz o rozwoju turystyki dziedzictwa w tym regionie. „Cała nasza
historia jest tutaj i przez całe życie mieliśmy wokół siebie fabryki. Kto chciałaby się
budzić, wiedząc, że mieszka na historycznej ziemi, ale czuje zapach chemikaliów?
Niektórzy z nas uważają, że to jest nasze miejsce i nie chcą tu żadnych zakładów
chemicznych. Nie chcemy, żeby coś z zewnątrz niszczyło to, co mamy. Jeśli tak się
jednak stanie, to tak naprawdę przekreśli to naszą historię” [Brown 2022, 30’22’’] –
mówią w Descendat potomkowie Clotildy, dodając, że zrobią wszystko, aby
powstrzymać rozwój przemysłu w tym rejonie. W innym miejscu kolejni potomkowie
deklarują podobnie, co doprowadziło do utworzenia przez nich Africatown Direct
Descendants, Inc. Z wypowiedzi w filmie, którego reżyserka śledzi klarowanie się tej
inicjatywy w momencie, gdy nie odnaleziono jeszcze wraku, wynika, iż potomkowie
czują odpowiedzialność nie tylko przed sobą i swoimi dziećmi, ale przede wszystkim
przed przodkami, którzy nad nimi czuwają [Brown 2022, 42’39’’].
Z kwerendy, którą przeprowadzili do swoich książek Tabor i Diouf wynika, iż od
lat 70. XX wieku na wszystkich szczeblach od lokalnego po międzynarodowy,
potomkowie Clotildy, lokalni liderzy i aktywiści podejmowali wysiłki, dążąc do
zachowania, a później także promowania dziedzictwa Africatown. Działania te nie
186
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
przełożyły się jednak w żaden sposób na rozwój gospodarczy, turystyczny czy
kulturalny Africatown. Dostęp do źródeł finansowania dla lokalnych inicjatyw
i przedsięwzięć jest bardzo skromny, a badania historyczne i archeologiczne, które
mogłyby sprzyjać utworzeniu parku kulturowego na tym terenie prowadzone były
w bardzo niewielkim zakresie. „Oficjalne” źródła mówiące o historii Africatown jeszcze
do niedawna pełne były błędów. W maju 2003 roku projekt ustawy mającej na celu
zobowiązanie Historical Commision of Alabama do dostarczenia aktualnego spisu
zabytków w miejscu kwalifikującym się do włączenia do Krajowego Rejestru Miejsc
Historycznych powoływał się na błędne i nieścisłe informacje historyczne pochodzące
z projektu Local Legacies Biblioteki Kongresu. Te same błędne i nieścisłe dane w swojej
broszurze wykorzystał także Africatown Community Mobilization Project.
Do czasu odnalezienia wraku Clotildy dotychczasowe wysiłki Mobile związane ze
stymulacją turystyki w rejonie Africatown nakierowane były przede wszystkim na
dziedzictwo afrykańskie, nie zaś na dziedzictwo transatlantyckiego handlu
niewolnikami. Jest to tendencja, którą odnotować można także w innych miejscach na
południu USA, które dzielą tę trudną historię. Jak wynika z badań przeprowadzonych
przeze mnie i Dariusza Brzostka w 2023 roku na wybrzeżu Georgii i Karoliny
Południowej, będących przygotowaniem do złożenia projektu grantowego dotyczącego
trudnego dziedzictwa handlu niewolnikami po obu stronach Atlantyku, Czarni
przewodnicy wycieczek pochodzący z kreolskich społeczności amerykańskich Gullah
i Geeche dużo chętniej opowiadają o unikalnej kulturze i języku swojej społeczności,
a także o jej afrykańskim dziedzictwie, często odwołując się przy tym do
panafrykanizmu, niż o tej części jej historii, która wiąże się ze zniewoleniem.
Równocześnie jest to temat trudny i niewygodny także dla białych mieszkańców
Południa oraz dla białych turystów do tego stopnia, iż, jak zauważa David L. Butler,
miejsca takie jak posiadłości plantatorów będące dziś obiektami turystycznymi w USA
stosunkowo często łagodzą narrację dotyczącą niewolnictwa w danym miejscu.
„Większość turystów jest na wakacjach, aby się zrelaksować i dobrze bawić. Dlaczego
mieliby chcieć odwiedzić plantację, jeśli wszystko, co zostanie im pokazane, to to, jak
straszne było niewolnictwo i ilu ludzi zostało kupionych, sprzedanych, torturowanych
i zmarło na ziemi, na której stoją? Czy naprawdę chcieliby wiedzieć, że większość
wspaniałej architektury domu, jego konstrukcji i wyposażenia, a także sadzenia
i pielęgnacji ogrodów została stworzona dzięki niewolniczej pracy? Prawdopodobnie
nie” [Butler 2001, s. 173]. Butler ma rację w swojej ocenie, dlatego w 2002 roku Mobile
187
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
w związku z obchodami trzechsetlecia planowało jako atrakcję turystyczną,
odtworzenie „afrykańskiego miasteczka” wraz z muzeum figur woskowych,
wycieczkami w „afrykańskich kajakach”. Planowano także pokazy sztuki i rzemiosła,
łowienie ryb oraz widowisko światło-dźwięk. Projekt nie doszedł wówczas do skutku,
ale wysiłki na rzecz utworzenia afrykańskiego parku tematycznego, tym razem
zlokalizowanego w Prichard, były jeszcze później kontynuowane [Diouf 2007, s. 235].
Zainteresowania dziedzictwem Africatown nie jest zatem kwestią ostatniej
dekady, jak można by sądzić, przeglądając wzrost publikacji na ten temat widoczny od
momentu wydania drukiem Barraccoon. Jak pisze Sylviane A Diouf, znaczenie
Africatown zostało wzmocnione już w latach 70. XX wieku po wydaniu powieści Alexa
Haleya Roots oraz po powstaniu miniserialu telewizyjnego na jej motywach8.
Ekranizacja Korzeni [Chomsky i in. 1977] aż 37 razy nominowana do nagrody Emmy
odpowiada za rozkwit popularności tematyki afroamerykańskiej w popkulturze.
W tym samym czasie powoli zaczęła się także rozwijać turystyka historycznych
miejscowości afroamerykańskich w USA. W 1972 roku organizacja Afro-American
Bicentennial otrzymała od rządu federalnego fundusze na przebadanie zabytków
związanych z historią Czarnych. Dzięki jej pracy do rejestru zabytków (National
Register of Historic Places) włączony został m.in. kościół baptystów z Dexter Avenue
w Montgomery, gdzie pastorem był Martin Luther King (1929-1968) czy miejsce bitwy
pod Rhode Island w Portsmouth, gdzie składający się wyłącznie z czarnych żołnierzy
1. pułk Rhode Island walczył podczas rewolucji amerykańskiej [Tabor 2023, s. 186].
Africatown, na którego obrzeżach zaczynał się już wówczas rozwijać przemysł, nie
znalazło się wprawdzie na tej liście, jednak w lipcu 1977 roku Amoco Foundation
i Association for the Study of Afro-American Life and History, Inc. (ASALH)
zorganizowały tam uroczystość upamiętniającą oraz zaproponowali wzniesienie
pomnika upamiętniającego Cudjo Lewisa9. Jak podaje Diouf, Progressive League
chciała utworzyć tu narodowy park historyczny i w 1978 roku Alabama Historical
8 „Powieść Roots jest darem łaski dla narodu amerykańskiego. Wersja telewizyjna, pomimo swoich wad,
jest kamieniem milowym w stosunkach rasowych. Dostarczyła 130 mln z 200 mln Amerykanów mniej
lub bardziej realistycznego spojrzenia na najbardziej ohydną instytucję kulturową w amerykańskim
życiu – niewolnictwo […]. Emisja Korzeni wyraża ducha czarnej dumy i czarnej tożsamości dla
Afroamerykanów, a białym pozwala zrozumieć, co niewolnictwo zrobiło temu krajowi i całym narodom.
W tym przypadku telewizja stała się potężnym narzędziem dydaktycznym” napisała w recenzji filmu
Nancy A. Arnez [1977, s. 367].
9 Jak zwraca uwagę Diouf: „Ceremonia była naznaczona głębokim niezrozumieniem – nietypowym dla
tamtych czasów – kim byli Afrykanie. Dr Thomas Knight z Alabama State University i członek zarządu
ASALH powiedział o Cudjo następujące słowa: «Przybył jako niewolnik, a stał się człowiekiem»” [Diouf
2007, s. 234].
188
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
Commision zwróciła się do niej z prośbą o dostarczenie informacji na temat Africatown
w celu ewentualnego włączenia go do rejestru zabytków i dziedzictwa Alabamy.
Wstępne badanie, obejmowało 37 miejsc, w tym domy i groby Afrykanów, trzy kościoły
baptystów oraz szkołę Mobile County Training School, stocznię i grób kapitana
Fostera, oraz miejsce, w którym znajdował się dom Timothy’ego Meahera.
W 1982 roku po zawarciu umowy o miastach partnerskich z Ouidah w Beninie
rozpoczął się pierwszy Africatown Folk Festival mający na celu uczczenie przodków
i pomoc żyjącym potomkom Clotildy w ochronie historii i kultury społeczności, który
nie we wszystkich kręgach spotkał się z ciepłym przyjęciem. Protestowali zarówno biali
mieszkańcy Mobile, jak i czarni nie będący potomkami Clotildy. Festiwal okazał się
jednak sukcesem i od tamtej pory odbywa się co roku. Nawiązana została także
współpraca z Beninem – w 2004 roku przedstawiciel benińskiej delegacji na
spotykaniu w Union Baptist Church oficjalnie przeprosił w imieniu byłego prezydenta
Beniniu za handel niewolnikami.
Potomkowie Lewisów, Cooperów, Allenów i innych rodzin z Clotildy założyli
w 1984 roku Africatown Direct Descendants, Inc. w celu zachowania i promowania
tego miejsca i jego dziedzictwa. Dwa lata później w Prichard, a następnie w Benine
odbyła się International Conference of Origins. W 1997 roku założono stowarzyszenie
Africatown Community Mobilization Project, Inc., którego celem było ustanowienie
historical distict w Africatown i zachęcanie do renowacji i rozwoju tego miejsca. Dzięki
staraniom mieszkańców nazwę Africatown uznano za oficjalną nazwę dystryktu,
a most Cochrane zmienił nazwę na Cochrane-Africatown [Diouf 2007, s. 234].
Mimo tych niewielkich sukcesów, inicjatywy związane z realną ochroną
dziedzictwa materialnego w Africatown, które mogłyby stanowić fundament dla
stabilnej turystyki dziedzictwa w tym rejonie utknęły w martwym punkcie. Nie
powiodły się starania o utworzenie Narodowego Parku Historycznego Africatown,
które trwają od 1983 roku. Nie powiodły się także wysiłki, aby uczynić z Africatown cel
turystyki. W 1997 roku powstało wprawdzie prowizoryczne Welcome Center w pobliżu
cmentarza, jednak składały się na nie tylko dwie przyczepy, które zniszczył później
huragan Katrina i stały bezużyteczne [Tabor 2023, s. 216].
Projektom bardziej zrównoważonego rozwoju od początku sprzeciwiał się
przemysł papierniczy, ponieważ Scott Paper i International Paper otworzyły
w sąsiedztwie fabryki i chciały zabezpieczyć sobie możliwość dalszego rozwoju
i ekspansji. Grożono, że ich zamknięcie przyniesie mieszkańcom Mobile utratę pracy.
189
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
Ostatecznie Mobile Historic Development Commission uznała, że nie ma możności
zidentyfikowania żadnego miejsca ani budynku o znaczeniu historycznym w tym
obszarze, choć zachowane są np. niektóre nagrobki oraz ceglany komin Petera Lee
Gumpy i dokumenty historyczne będące w posiadaniu rodziny Meahrów, która
wypowiedziała się na temat Clotildy ustami swojego pełnomocnika dopiero po
wyłowieniu wraku i emisji na platformie Netflix filmu Descendant. „To zabawne, że
Meahers są tutaj. Wszystkie te ulice, na których dorastałem, to Timothy Avenue
Meaher Street. Mógłbym mijać tych ludzi w sklepie spożywczym i bym ich nie poznał.
Ktoś ich dobrze nauczył, żeby nic nie mówić. Twoje dzieci nic nie powiedzą. Twoje
wnuki nic nie powiedzą. Nigdy nie spotkałam rodziny, która potrafiłaby tak trzymać
gębę na kłódkę” – mówi w Descendant Joycelyn Davis [Brown 2022, 26’39’’].
Potomkowie Meahrów w oficjalnych wypowiedziach skupiają się na swojej
dobroczynności: w Africatown znajduje się park ich imienia na ziemi, którą podarowali
miastu, podobnie jak działki pod kościoły i cmentarz [Tabor 2023, s. 14].
Potomkowie Clotildy i mieszkańcy Africatown już od lat 70. usiłują przekonać
władze stanowe do zmiany polityki zmierzającej do jeszcze silniejszego
uprzemysłowienia obszarów wokół miasta: „14 maja [1985 r.] komisja miasta Mobile
zajęła się propozycją zmiany przeznaczenia terenu mieszkalnego na magazyn. Jak
zwykle, mieszkańcy Africatown stawili się licznie, aby wyrazić swój sprzeciw. Williams
powiedział trzem komisarzom miejskim, że jeśli miasto jest tak zdeterminowane, aby
zarabiać pieniądze na Africatown, istnieją lepsze sposoby. Powiedział, że nadchodzi
boom turystyczny, który przytłoczy te drobne plany przemysłowe. Mama Eva, która
miała dziewięćdziesiąt lat, zwróciła się do komisji i przedstawiła się jako córka Pollee
Allena. Mówiła o trudnościach, jakie jej ojciec i jego towarzysze znosili, zanim założyli
Africatown. «Błagam was» – powiedziała ze łzami w oczach – «proszę, zostawcie nas
samych»” [Tabor 2023, s. 199] – relacjonuje Tabor, opisując starania mieszkańców
o zastopowanie industrializacji Africatown, którzy nie zdołali wówczas zatrzymać
budowy Cochrane Bridge i prowadzącej do niego autostrady. W związku z jej
powstaniem całkowicie przebudowano Bay Bridge Road, która była niegdyś sercem
Africatown – deptak wypełniony w przeszłości restauracjami i sklepami [Tabor 2023,
s. 282] i zrównano z ziemią domy wybudowane przez Afrykanów z Clotildy. Taki
sposób sukcesywnego niszczenia materialnego dziedzictwa Afroamerykanów w celu
modernizacji, urbanizacji lub zwiększenia uprzemysłowienia był w USA powszechny
także w większych miastach, czego przykładem może być centrum Atlanty lub Nowego
190
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
Jorku. W Africatown śladów po pasażerach Clotildy zostało bardzo niewiele i zmieniło
to dopiero odkrycie wraku, który jest znaleziskiem unikatowym. Jego zlokalizowanie
może zmienić dotychczasowy los Africatown i dlatego potomkowie i mieszkańcy
pokładają w nim wielkie nadzieje.
Droga naprzód
Oficjalne ogłoszenie jego odnalezienia miało miejsce 2 maja 2019 roku, kiedy
ponad wszelką wątpliwość archeologicznie udowodniono, iż odkryty statek to Clotilda.
Rano odbyło się spotkanie z mieszkańcami, następnie National Geographic ogłosiło tę
wiadomość na arenie międzynarodowej, udostępniono także pełny 127-stronnicowy
raport z badań nad wrakiem. Po licznych programach i konferencjach prasowych
zaczęła także wyłaniać się nieco jaśniejsza wizja związana z rozwojem turystyki
dziedzictwa. Jak pisze Nick Tabor: „[liderzy społeczności] i ich sojusznicy wyobrażają
sobie, że odwiedzający będą przygotowani na niezwykłe doświadczenie. Wyobrażają
sobie eksponaty, które wyjaśnią podróż Clotildy w szerszym kontekście trans-
atlantyckiego handlu niewolnikami i realiów Mobile przed wojną secesyjną. Bez
wątpienia będą one przedstawiać okropności porwań Afrykanów przez dahomejskich
łowców niewolników, a także okrucieństwo Middle Passage. Ale jeśli ich wizja się
spełni, przedstawi również założenie African Town i życie członków załogi w Ameryce.
Będzie to opowieść o przetrwaniu i triumfie, a także o cierpieniu i ucisku” [Tabor 2023,
s. 252]. Plany te pokrzyżowała nieco ostateczna opinia archeologów, którzy orzekli, że
wydobycie wraku nie będzie możliwe i należy zabezpieczyć go in situ, ponieważ
drewniane burty mogą rozpaść się po wysuszeniu, a proces zachowania ich
w nienaruszonym stanie byłby bardzo kosztowny i skomplikowany. Kolejną sugestią
stał się więc pomnik, podobny temu, który upamiętnia w Pearl Harbor statek USS
Arizona, czy nawet pomysł zbudowania repliki Clotildy.
W 2020 roku wrak stał się oficjalnie własnością Alabama Historical Comission,
jednak jego dokładna lokalizacja nie została ogłoszona w obawie przed dewastacją lub
kradzieżą fragmentów do nielegalnej sprzedaży. Okolice wraku są patrolowane.
W związku z jego odnalezieniem, w pobliżu Old Plateau wybudowane zostanie
Welcome Center, na które rząd federalny przeznaczył 3,6 mln USD. W promowanie
dziedzictwa Africatown i tworzenie infrastruktury pod przyszłą turystykę
zaangażowało się także mnóstwo osób i organizacji. W grupie tych pierwszych należy
wymienić Mercerię Ludgood, adwokatkę z długą historią w lokalnej, czarnej polityce,
191
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
która 2020 roku ogłosiła plany (na dziś już ukończonego) Africatown Heritage House,
który ma pomieścić artefakty z Clotildy i posiadać „ogród medytacyjny”; senator Doug
Jones, który w 2020 roku zapewnił dotację w wysokości 500 tys. USD na wykopaliska,
edukację i zaangażowanie społeczności w działania związane z Clotildą powierzone
Smithsonian Institution; David Padgett, profesor geografii na Tennessee State
University, który zgłosił się na ochotnika do stworzenia cyfrowej „mapy historii”
Africatown w związku z projektem drogi wodnej – blueway. Wśród zaangażowanych
organizacji najważniejsze instytucje to Smithsonian Institution, która obiecała
współpracować z lokalną społecznością, National Association of Black Scuba Divers,
która uruchomiła program pływania i nurkowania dla dzieci mieszkających
w Africatown oraz uczelnie: Vanderbilt University, który zgłosił się do pomocy przy
projekcie blueway, we współpracy z Mississippi State University, Oberlin College,
który pomagał społeczności od kilku lat i którego studenci przeprowadzili ustne
wywiady historyczne z mieszkańcami oraz inne uczelnie. Wśród nich: Penn State
University i University of Virginia, które udostępniły swoje zasoby dla Africatown.
W Africatown aktywnie działają także przede wszystkim potomkowie Afrykanów
z Clotildy, którzy połączyli siły w celu ochrony dziedzictwa, wśród nich zwłaszcza
Joycelyn Davis, Darron Patterson oraz potomkowie Ossy Keeby, Jamesa i Lottie
Dennison [Tabor 2023, s. 254].
Wysiłki liderów lokalnej społeczności doprowadziły także do powołania do
istnienia Africatown Heritage Preservation Foundation, która prowadzi obecnie
fundraising i będzie podejmować kroki w celu odrestaurowania starych domów
i wybudowania nowych, pasujących do istniejącej już w Africatown architektury oraz
lobbingu na rzecz zmniejszenia uprzemysłowienia w regionie. Fundacja ma
w dalekosiężnych planach goszczenie artystów i aktywistów, a jej założyciele żywią
nadzieję, że odnalezienie wraku będzie impulsem do całkowitej przemiany
infrastruktury i krajobrazu kulturowego w Africatown. W celu uczynienia go miejscem
nieco atrakcyjniejszym turystycznie Mobile nieznacznie zmieniło zasady dotyczące
urbanizacji tego obszaru, dodając bardziej rygorystyczne wymagania dotyczące
krajobrazu dla stref zabudowy w Africatown. Niemniej inne żądania aktywistów
i mieszkańców, mające ograniczyć uprzemysłowienie pobliskich obszarów, nie zostały
dotąd uwzględnione. Problematyczne dla administracji Mobile jest także przeniesienie
znajdujących się w pobliżu Africatown zbiorników z ropą naftową, co wygeneruje
bardzo duże koszty oraz planowana wcześniej budowa kolejnego odcinka autostrady,
192
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
jednak w grę wchodzić mogą także inne czynniki. Brak entuzjazmu w hrabstwie dla
projektu Africatown jako centrum kulturowego może wiązać się także z obawą, iż
historia Africatown prawdopodobnie przyćmi pozostałą historię Mobile. Jak pisze
Tabor: „Wielu mieszkańców Mobile, zwłaszcza białych, jest dumnych z przeszłości
miasta, w tym z lat pod panowaniem francuskim i hiszpańskim, historii morskiej
i wyszukanych tradycji Mardi Gras. Niektórzy mieszkańcy niechętnie akceptują to, co
dla wielu osób z zewnątrz wydaje się oczywistym faktem: że żadna z tych historii nie
może się równać, pod względem znaczenia krajowego lub międzynarodowego,
z dobiciem do brzegu Clotildy i założeniem African Town. Przynajmniej jeden lokalny
historyk narzekał, że przez dziesięciolecia pracy w mieście zawsze musiał odpowiadać
na pytania dotyczące Clotildy. W 2020 roku wyraził on sprzeczną z intuicją nadzieję,
że identyfikacja statku ostatecznie zakończy sprawę. Może to być mniej związane
z haniebnością historii Clotildy, a bardziej dlatego, że Africatown po prostu nie
ekscytuje mieszkańców Mobile w sposób, w jaki robi to Mardi Gras. W większości nie
słyszeli oni o Africatown, dorastając. Jest to zatem kontrapunkt dla historii, które
Mobile opowiada o sobie, który może też być postrzegany jako rodzaj oskarżenia”
[Tabor 2023, s. 264]. Zachodzi tu więc sytuacja często dotycząca trudnego dziedzictwa,
w której niecała lokalna społeczność akceptuje jego ślady i utożsamia się
z pozostałościami po nim [Owsianowska, Banaszkiewicz 2015, s. 20].
Podsumowanie
Przypadek Africatown w Alabamie spełnia definicję trudnego dziedzictwa
rozumianego jako spuścizna, którą wolelibyśmy, jako ludzkość, wymazać z pamięci,
[Owsianowska, Banaszkiewicz 2015, s. 11]. Równocześnie jest to przypadek na skalę
dziedzictwa transatlantyckiego handlu niewolnikami wyjątkowy, gdyż istnieje
konkretna grupa osób będąca jego bezpośrednimi spadkobiercami. Wraz
z odnalezieniem wraku Clotildy ujawniła się potrzeba uwzględnienia go w narracji
narodowej [MacDonald 2009], która przejawia się w zaangażowaniu lokalnych
i federalnych podmiotów w ochronę wraku i miejscowości. Sytuacja ta dotychczas
wyglądała jednak inaczej, częściowo ze względu na charakter spuścizny, o której mowa
(będącego częścią haniebnego procederu handlu ludźmi, w który zaangażowani byli
przodkowie prominentnych białych rodzin do dziś mieszkających w Mobile),
częściowo ze względu na sprzeczne interesy podmiotów lokalnych reprezentujących
m.in. ciężki przemysł.
193
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
Mimo iż działania te napotykają przeszkody, próby ochrony dziedzictwa
kulturowego Africatown oraz zwiększenia jego potencjału turystycznego trwają niemal
nieprzerwanie już od lat 70. Mapowanie sposobów, w jakie potomkowie niewolników
z Clotildy usiłują chronić swoje dziedzictwo oraz uporządkowanie dyskusji toczącej się
od wielu lat wokół inicjatyw sprzyjających zrównoważonej turystyki dziedzictwa na
tym obszarze, wykonane na potrzeby tego artykułu pokazuje, iż skala i różnorodność
podejmowanych na różnych szczeblach działań jest tutaj bardzo duża. Składają się na
nie takie aspekty jak: zaangażowanie rozmaitych fundacji np. Amoco Foundation
i ASALH, lokalnie inspirowane wydarzenia, m.in. Africatown Folk Festiwal, czy
stowarzyszenia np. Africatown Direct Descendants, Inc. Africatown Community
Mobilization Project, Inc. oraz inicjatywy społecznościowe takie jak projekt budowy
Welcome Center czy Heritage House, czy w końcu wcześniejsze, lokalne wysiłki ze
strony Mobile wyrażane w dążeniu do turystyki związanej z dziedzictwem
afrykańskim. Te ostatnie, polegające na planach stworzenia parku tematycznego
w postaci „afrykańskiego miasteczka” czy wycieczek w „afrykańskich kajakach”
wskazują na istnienie dużego dysonansu związanego z tym dziedzictwem, którego
pewne aspekty („afrykańskość”) są celebrowane, podczas gdy inne (niewolnictwo) są
celowo pomijane lub ignorowane [Asworth, Tunbridge 1996]. Odnalezienie wraku,
będącego nie tylko namacalnym dowodem transatlantyckiego handlu niewolnikami
w Mobile, równocześnie legitymizującym rodowód mieszkańców Africatown,
przyczyniło się również do spłycenia tego dysonansu i większej równowagi pomiędzy
narracjami składającymi się na to dziedzictwo.
Ważnym czynnikiem dążącym do zachowania dziedzictwa Clotildy są wysiłki
akademickie, na które wcześniej składały się inicjatywy m.in. badania historyków,
archeologów, materiały zbierane w formie oral history i zapisy rozmów z potomkami
Clotildy zbierane od kilkudziesięciu lat, aż po obecne zaangażowanie Vanderbilt
University, Mississippi State University, Oberlin College, Penn State University
i University of Virginia, które udostępniły swoje zasoby dla Africatown. Inny czynnik
to współpraca międzynarodowa, czego przykładem jest partnerstwo z Beninem,
z którym Africatown dzieli swoją trudną historię czy obecność Clotildy i Africatown
w literaturze, popkulturze i mediach, na którą składają się przede wszystkim
niezliczone publikacje książkowe i prasowe dotyczące Afrykanów z Clotildy oraz duża
liczba programów dokumentalnych związanych z odkryciem wraku.
194
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
Najważniejsze przeszkody, z którymi historycznie oraz współcześnie mierzą się
mieszkańcy Africatown dążący do zachowania swojego dziedzictwa kulturowego
i podejmujący wysiłki związane z podniesieniem ruchu turystycznego, to przede
wszystkim: polityka stanu i hrabstwa, zgodnie z którą Africatown stanowi obszar
atrakcyjny przemysłowo, ale niekoniecznie turystycznie. Diametralna zmiana tej
polityki związana z odkryciem wraku Clotildy jak do tej pory nie nastąpiła, jednak
wysiłki mieszkańców oraz środki finansowe pozyskane przez lokalne inicjatywy
w związku z medialnością odkrycia archeologicznego w Africatown pozwalają mieć
nadzieję, iż tak właśnie się stanie. Rola potomków Afrykanów z Clotildy jest tutaj nie
do przecenienia. Jak zauważa Carol McDavid, to członkowie lokalnej społeczności,
a zwłaszcza potomkowie osób zniewolonych w danym miejscu powinny być tymi,
którzy decydują o tym, jak kształtowany będzie publiczny dyskurs dotyczący miejsc
i obiektów związanych z niewolnictwem i handlem niewolnikami, zwracając przy tym
uwagę na sprawczość, jakiej udzielić mogą danej społeczności etycznie prowadzone
badania [McDavid 2009, s. 218]. Takie podejście zbieżne jest z rozumieniem turystyki
zrównoważonej w ujęciu badaczy podkreślających, iż społeczność lokalna powinna być
aktywnie zaangażowana w planowanie i zarządzanie turystyką dziedzictwa, która
powinna odzwierciedlać jej wartości i aspiracje [Aas, Ladkin, Fletcher, 2005].
Filmy dokumentalne Clotilda: The Last American Slave Ship realizowany przez
National Geograohic oraz dostępny dla platformie Netflix Descendant
przeanalizowane w niniejszym artykule, z uwagi na ich szeroką dostępność i duże
oddziaływanie związane z powszechnością Internetu i platform streamingach, grają
niebagatelną rolę w tworzeniu narracji dotyczącej dziedzictwa Clotildy. Stały się one
platformą, dzięki której głos potomków zniewolonych na niej osób stał się słyszalny,
a ich problemy z uprzemysłowieniem obszaru wokół Africatown i rasizmem
środowiskowym z którym muszą się mierzyć są rozpoznawalne także poza USA, co
przekłada się na większy kapitał polityczny. Podobnie działa także popularność książki
Zory Neale Hurston Barraccoon oraz Africatown autorstwa zaangażowanego
dziennikarza, Nicka Tabora. Popularność tych narracji o dziedzictwie Clotildy
przekłada się także na ilość środków finansowych spływających nie tylko od organizacji
pozarządowych, ale i prywatnych darczyńców, chroniących na razie mieszkańców
Africatown przed zawłaszczeniem opowieści o Clotildzie przez instytucje związane
z administracją stanową, które mogłyby ulec pokusie tonowania a nawet zawłaszczenia
przekazu dla turystów dotyczącego historii niewolnictwa w Mobile. Zagrożenie to jest
195
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
jednak nadal realne. Opracowania książkowe oraz filmy dokumentalne, którymi
zajmuję się w niniejszym artykule zwracają na ten fakt bardzo dużą uwagę, oddając
narrację o Clotildzie w ręce bezpośrednich potomków Afrykanów, którzy 163 lata temu
zeszli z jej pokładu i których potomkowie aktywnie przyczyniają się do promocji
dziedzictwa Africatown na międzynarodową skalę.
Bibliografia:
Aas C., Ladkin A., Fletcher J., 2005, Stakeholder Collaboration And Heritage Management,
„Annals of Tourism Research”, Vol. 32, No. 1, s. 28-48
Arnez N., 1977, From His Story to Our Story: A Review of “Roots”, „The Journal of Negro
Education”, Vol. 46, No. 3, s. 367-372
Ashworth G., Tunbridge J., 1997, Dissonant heritage: The management of the past
as a resource in conflict, „Annals of Tourism Research”, Vol. 24, No. 2, s. 496-498
Baleiro R., Quinteiro S., 2018, Key Concepts in Literature and Tourism Studies, Lisboa
Beeton S., 2005, Film-induced Tourism, Bristol
Boyd V., 2004, Wrapped in Rainbows: The Life of Zora Neale Hurston, Scribner, New York
Butler D.L., 2001, Whitewashing Plantations: The Commodification of a Slave-Free
Antebellum South, „International Journal of Hospitality & Tourism Administration”,
Vol. 2, No. 3-4, s. 163-175
Delgado J. P., Marx D. E., DeCaro A., Grinnan J., Lent K., 2023, Clotilda: The History and
Archaeology of the Last Slave Ship, University Alabama Press, Tuscaloosa
Diouf S. A., 2007, Dreams of Africa in Alabama: The Slave Ship Clotilda and the Story
of the Last Africans Brought to America, Oxford
Durkin H., 2017, Zora Neale Hurston’s Visual and Textual Portrait of Middle Passage
Survivor Oluale Kossola/Cudjo Lewis, „Slavery & Abolition”, Vol. 38, No. 3, s. 601-619
Górny K, Górna A., 2019, Dziedzictwo niewolnictwa w Afryce Zachodniej – przedmiot
ochrony UNESCO i produkt turystyczny, „Turystyka Kulturowa”, nr 3, s. 77-91
Haley A., 1976, Roots: The Saga of an American Family, Doubleday, New York
Haley A., 1982, Korzenie, przeł. B. Kuczborska, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa
Hall S., 2004, Whose heritage? Un-settling ‘the heritage’, re-imagining the post-nation,
[w:] The Politics of Heritage. The Legacies of Race, red. J. Littler, R. Naidoo, Routledge,
London, s. 37-47
Hurston Z. N., 2018, Barracoon: The Story of the Last “Black Cargo”, red. D. G. Plant,
Amistadt, New York
Macdonald S., 2009, Difficult heritage: Negotiating the Nazi past in Nuremberg and Beyond,
Routledge, London–New York
McDavid C., 2009, The Public Archaeology of African America: Reflections on Pragmatic
Methods And Their Results, [w:] Heritage Studies: Methods and Approaches, red. M. L.
Stig Sørensen, J. Carman, Routledge, London–New York, s. 217-234
Mikos von Rohrscheidt A., 2018, Historia w turystyce kulturowej, PWN, Warszawa
Owsianowska S., Banaszkiewicz M., 2015, Trudne dziedzictwo a turystyka. O dysonansie
dziedzictwa kulturowego, „Turystyka Kulturowa”, nr 11, s. 6-24
Robertson N. S., 2008, The Slave Ship Clotilda and the Making of AfricaTown, USA: Spirit
of Our Ancestors, Praeger, Santa Barbara CA
Roche E. L., 1914, Historic Sketches of the South, The Knickerbocker Press, New York
196
Turystyka Kulturowa nr 128 (3/23) wrzesień 2023 www.turystykakulturowa.org
Simmons S., 2021, The Schooner Carried Illegal Cargo: The story of the slave ship Clotilda
and the 110 slaves on board to America, Independently published
Tabor N., 2023, Africatown: America’s Last Slave Ship And the Community It Created,
St. Martin’s Press, New York
Urry J., 2002, The Tourist Gaze, London
Źródła internetowe i filmografia:
Brown M., reż., 2008, The Order of Myths
Brown M., reż., 2022, Descendant, Netflix
Chomsky M.J., Erman J., Greene D., Moses G., reż., 1977, Roots, [pol. Korzenie], Warner Bross
Clotilda: The Last American Slave Ship, 2022, National Geographic
Coltilda Crime, 2023, [online:] www.clotildacrime.com, 11.09.2023
Kirby B., 2013, Stimpson won Mobile Mayor’s Race With White Surge, Not Crossover Votes,
Analysis Shows, [w:] Al.com (Alabama), 29.08, [online:] https://www.al.com/live/2013/
08/stimpson_won_mobile_mayors_rac.html, 12.07.2023
Difficult Heritage Tourism: The Case of Africatown after the
Discovery of the Clotilda, the Last Slave Ship Wreck
Abstract
The article explores the issue of heritage tourism in Africatown, Alabama, where the wreck of the
last slave ship, the Clotilda, was discovered in 2019 and where the descendants of the enslaved
people brought on the ship still live. This is a case in statu nascendi - the wreck was discovered
relatively recently, and the site has not yet become a mass tourism destination. Interest in Clotilda
has grown thanks to publications and documentaries, which largely shape the narrative of its
heritage today. The main problem the Africatown community will be facing in the coming years
is the risk of appropriation and for-profit tourism and overcoming the ongoing struggle with the
adverse effects of heavy industry expansion and poverty. The article aims to provide a preliminary
mapping of how the descendants of Clotilda Africans are attempting to protect their heritage,
aiming towards sustainable tourism in the area.
Key words: difficult heritage, cultural tourism, Africatown, slavery
197